Orloj
Czy szczęśliwi gracze liczą czas?
Orloj to gra, w której rozbudowujemy średniowieczny zegar astronomiczny. W swojej turze gracz przesuwa wskazówkę zegara i umieszcza pracownika na polu akcji, na którym zatrzymał się czas. Pozwala to na zdobywanie zasobów, zatrudnianie asystentów, zapraszanie apostołów, wstawianie nowych witraży oraz poruszanie się po trzech torach, które zwiększają moc wykonywanych akcji.
Celem gry jest wzniesienie kalendarzowej części zegara i zdobycie jak największej liczby punktów chwały w jak najkrótszym czasie.

Dlaczego to były good times
Po pierwsze, Orloj ma rondel akcji i to w zupełności wystarczyło, by zachęcić mnie do grania. Dodatkowo tym rondlem możemy manipulować zupełnie tak, jakbyśmy byli Martym McFlyem. Pozwoli to nam wykonywać akcje takie jakie byśmy chcieli tak byśmy nie narzekali, że jest za dużo powrotów do robienia tego samego.

Kolejnym plusem dla mnie jest to, że cały czas wzmacniamy nasze akcje czy to zwiększając produkcję z planszetki, czy wspinając się na którymś z torów. Wszystko prowadzi do tego, by nasze ruchy były jeszcze bardziej combogenne i zoptymalizowane. Jak wjechała jakaś sroga akcja, to aż stawałem nad stołem, wykonując kolejne sekwencje mojej tury.

W Orloj mamy też trochę rywalizacji o to, kto pierwszy wespnie się na szczyt toru lub spełni dany cel. Zapewnia to nutkę adrenaliny i motywuje do sprawdzania, co robią nasi rywale, bo najlepsze nagrody są zawsze dla zwycięzców tego wyścigu. Kim jesteś?

Kolejnym atutem gry są zębatki, które pozwalają nam manipulować różnymi aspektami rozgrywki. Praktycznie cały czas możemy z nich korzystać, bo Orloj nie jest grą, która karze za złe zarządzanie zasobami. Zawsze wszystkiego jest pod dostatkiem, musimy to tylko dobrze poukładać, by wszystko się zazębiało ze sobą.

Trochę zdziwiła mnie ocena trudności gry na Board Game Geeku. Obecnie wynosi ona 3,62/5. Moim zdaniem to zdecydowanie za dużo jak na Orloja. Akcje są prościutkie, wszystko jest jasne i dosłownie śmiga jak w zegarku…
Trochę bad times
Pierwszym, malutkim minusem jest setup gry. To coś, co doskwierało mi głównie przy pierwszych rozgrywkach, ponieważ ułożenie wszystkiego zajmowało sporo czasu. Szczególnie gdy poznawałem nazwy poszczególnych komponentów. Z czasem jednak, gdy ktoś pomagał mi przy rozstawianiu komponentów, szło to już znacznie sprawniej.

Temat Orloja zupełnie do mnie nie przemówił. W ogóle nie czuję, żebym budował zegar, a sama rozgrywka jest sucha jak wiór lub jak dowcipy o czasie w tej recenzji.

Dość dziwnym aspektem jest to, że rozgrywka mogłaby trwać wieki. Aby pchnąć ją do przodu, musimy co jakiś czas pasować lub zapraszać nowych apostołów. Gdybyśmy tego nie robili, moglibyśmy grać w nieskończoność, bo gra w żaden sposób nie zmusza nas do jej zakończenia. Tak wyglądała nasza pierwsza partia, podczas której bez przerwy tylko produkowaliśmy surowce i wspinaliśmy się na torach. W pewnym momencie zabrakło nam nawet żetonów złota.

Także czas rozgrywki zależy tutaj tak naprawdę całkowicie od nas.
Tury graczy mogą być szybkie, ale mogą też trwać wieki. Szczególnie gdy dojdzie nam kilka dodatkowych akcji z umieszczania asystentów lub wspinania się na torze. Wtedy człowiek tylko patrzy na zegarek i zastanawia się, co zrobić dalej. Przy okazji dość ciężko zaplanować swoje ruchy, biorąc pod uwagę, że czas cały czas ucieka. Nigdy nie wiadomo, gdzie dokładnie wyląduje wskazówka, a to przecież ona wyznacza, co będziemy mogli zrobić w swojej turze.

Dość nieintuicyjną rzeczą, przynajmniej na początku, było dla mnie sprawdzanie, ile zasobów musimy wydać na wybudowanie budynku. Do podstawowego kosztu dodajemy bowiem modyfikatory z kolumn oraz rzędów i często zdarzało się, że ktoś o czymś zapomniał. Z czasem jednak weszło mi to w krew podobnie jak zasada, że złoto i moneta zastępują dowolny podstawowy zasób, ale nie mogą zastąpić siebie nawzajem. Jak zagracie, sami zrozumiecie, o co chodzi.
Czas rozgrywki i liczba graczy
Wspominałem wcześniej, że czas rozgrywki zależy od graczy i od tego jak bardzo skupiają się na zapraszaniu apostołów. Przez to ciężko określić ile zajmie nam ten proces budowy. Liczmy gdzieś około 2 godzin.

We dwóch graczy częściej będziemy skupiali się na wypychaniu swoich pracowników z zegara i można by powiedzieć, że regularnie patrzyliśmy by komuś zbytnio nie ułatwiać rozgrywki. W większym gronie to wypychanie było bardziej przypadkowe, bo po prostu ktoś był w odpowiednim miejscu oraz czasie. Jednak nieważne ilu było graczy działało to wszystko bardzo dobrze.
Jakość oraz komponenty
Często były zarzuty, że gra jest taka pstrokata i oczojebna. Jednak jak już przysiadło się przy stole i zobaczyło to wszystkie akcje to nie było problemu z bardzo żywą kolorystyką Orloja. Czyli z bliska wygląda to wszystko lepiej.
Co do komponentów to mogę powiedzieć, że jest ich dużo. Oczywiście brakuje insertu, ale przynajmniej pudełko się domyka więc nie będę narzekał w tym temacie.
Podsumowanie
Orloj to kolejne średniej ciężkości euro, w której robimy to co w każdej euro grze. Czyli jest rondel, są tory, euro punkty, konwersja zasobów itp. Temat czasu jest tu taką namiastką, ale jakoś specjalnie nie przywiązywałem do niego zbytniej uwagi. Po prostu starałem się by moje tury były jak najbardziej optymalne i ciułałem te punkty rywalizując z innymi graczami by spełnić cele oraz wspiąć się na szczyt torów jako pierwszy. Mechanicznie działa tu wszystko jak w zegarku, a to, że możemy manipulować czasem zachęcało mnie do kolejnych powrotów.
Ostateczny werdykt: Szczęśliwi czasu nie liczą, a reszta gra w Orloja, bo to solidna gra. Nie to, że są nieszczęśliwi czy coś. Oni po prostu muszą pilnować czasu, bo przecież ktoś musi obracać zegar by zaprosić wszystkich apostołów. Nawet Judasza. To taki dowcip był na przynajmniej jedno HA. Na więcej mnie nie stać, bo nie chcę puścić farby, że gra mi się podoba. Więcej dowcipów nie pamiętam i za nic nie żałuje. Amen.
Plusy
You spin my rondel round round
Zawsze do przodu z produkcją
Mała rywalizacja
Zębatki po-mocy
Takie proste, wcale nie za trudne
Granie na stojąco z emocji
Minusy
Wieczna wieczerza. Ktoś to kończy?
Nie takie oczojebne, ale bez insertu
Temat może wejdzie z czasem
Tury mogą być przydługie…
Rozłóż to
[Współpraca reklamowa z Galakta]
