Pędzące Jeże

Dokąd nocą tupta jeż?

Ostatnio odkryłem, dokąd wieczorem chadzają jeże. Okazało się, że lubią się ścigać tak jak w najeżonych i wściekłych. Dlatego powstała nowa gra z Pędzącyverse czyli Pędzące Jeże.

Zapraszam Was na recenzję tej ostrej planszówki

Zapewne większość graczy zna Pędzące Żółwie czyli grę, w której przepychaliśmy się naszym żółwiami tak by jak najszybciej dotrzeć do mety. Do tego wykorzystywaliśmy karty, które pozwalały poruszać żółwie wszystkich graczy. Tu właśnie wchodził twist tej gry gdzie żółwie mogły podwozić swoich kolegów na skorupach przez co trzeba było tak operować kartami by to nasz żółw najbardziej korzystał z tego „żółwbolta”.

Ogólnie była kupa śmiechu przy graniu i nieważne czy grało się z dziećmi czy większymi dziećmi, które mają problem ze zbieraniem planszówek to jednak każdy bawił się świetnie.

To teraz przyszła pora na jeże

Tym razem ścigają się inne zwierzęta, ale gra też się kończy jak pierwszy jeż dotrze do mety. Jednak nie możemy siebie podwozić, bo uszkodziłoby się nam podwodzie. Choć też możemy poruszać wszystkim jeżami w zależności od koloru karty jaki zagramy.

Takim pierwszym twistem gry jest punktacja. Pierwszy gracz, który zakończy wyścig otrzyma dodatkowe 3 punkty. Trzeba przez to uważać jak blisko ustawiamy się mety by komuś nie zaoferować gratisowych punktów. Jest tu pewna nutka ryzyka i to już to sprawiło, że zjeżyłem się z ekscytacji.

Kolejnym twistem jest to, że pozycja na torze wszystkich jeży będzie miała ogromne znaczenie na koniec wyścigu. Bo wtedy sprawdzimy karty jakie zostały nam na ręce i będą one mnożnikiem punktów dla danego koloru jeża. Czyli np. czerwony jeż jest na polu 2, a my mamy 2 karty czerwone czyli 2 x 2 to da nam 4 punkty. Uczy i bawi. Dlatego musimy tak balansować kartami by „nasz wybrany” jeż zajechał jak najdalej i by zostały nam jeszcze karty do punktowania za niego.

Następnym twistem jest to, że jeżeli jeż został w tyle na minusowym polu to tyle punktów stracimy. Dlatego sprawia to, że chcemy poruszać wszystkimi jeżami tak by nie dostać ujemnych punktów.

Czy jesteście gotowi by wejść na wyższy poziom?

Kolejny twist do rozgrywki zapewnia wariant zaawansowany. Wtedy punktacja staje się jeszcze bardziej szalona. Karty z podwójnym ruchem, które zostały nam na ręce mnożą pozycję jeża x2. Za to jeżeli na koniec wyścigu mamy dwie karty z pojedynczym ruchem tego samego koloru to zamienią się na mnożnik x5. Wtedy balansowanie kartami wchodzi na wyższy poziom, bo mogą one bardzo dużo namieszać w końcowej punktacji. Przy okazji sprawia też to, że niekoniecznie musimy wygrać wyścig by zdobyć za niego sporo punktów. Wystarczą odpowiednie mnożniki.

Podsumowanie

Muszę się Wam z czegoś „zjeżyć”. Ten tekst powstał w wyniku dżentelmeńskiego zakładu. Kolega nie wierzył, że dam radę napisać recenzję gry Pędzące Jeże, i tak samo nie wierzył, że ten tytuł przyniesie nam tyle frajdy. Dobiegał już koniec naszego gamenighta i szukaliśmy czegoś szybkiego, dosłownie na jedną partię. Ostatecznie zagraliśmy aż trzy razy, bo koniecznie chcieliśmy sprawdzić, jak szybkie potrafią być te jeże. Przy okazji sami trochę zjeżyliśmy się z ekscytacji, dlatego z przyjemnością kontynuowaliśmy nasze Tour de Jeż. Nie mogłem postąpić inaczej więc podniosłem rękawicę i krzyknąłem CHALLENGE ACCEPTED!

Jak dla mnie jest to taki dobry samodzielny dodatek do Pędzącyverse, który oferuje coś w podobnej formie tylko, że z kolczastym twistem. Jest to prościutka gierka w sumie w sam raz do zagrania z każdym tak na totalnym luzie i bez spiny. Choć nie powiem, że nie było ekscytacji jak nagle ktoś dobrze obstawił i zdobył 15 punktów zostawiając odpowiednie karty na ręce na koniec wyścigu. To właśnie jest najlepsze dla mnie w tej grze.

Ostateczny werdykt: Pędzący Jeż, Pędzący Jeż, ty go nie wyprzedzisz, ty go nie wyprzedzisz!

Specjalne pozdrowienia dla Marcelego, Oli oraz Gosi, którzy dowiedzieli się, dokąd nocą tuptają jeże

Podobne Posty