Eclipse
W poszukiwaniu najlepszej gry kosmicznej przemierzyłem wiele planszowych galaktyki i w końcu zdecydowałem się na wybór tej jedynej.
Eclipse to kosmiczna epopeja, w której eksplorujemy galaktykę, rozbudowujemy gwiezdne imperium, tworzymy potężną flotę i walczymy o dominację w kosmosie.

Ekliptyczna Eksploracja
To od razu zaczną z grubej rury czyli największego minusa tej gry. Dzięki akcji eksploracji będziemy dodawać nowe kafelki kształtując wygląd Eclipsowej galaktyki. To zapewni nam połączenia pomiędzy poszczególnymi systemami, a nawet będziemy je mogli tak strategicznie rozstawiać by ogradzać się od rywali. Bo zbyt ciekawski sąsiad to zły sąsiad.

Te pierwsze eksploracje są bardzo ważne, bo pozwolą nam rozwijać nasze imperium. Jednak jak na początku gry na kafelkach trafią nam się kosmici to znacznie utrudni to nasz start. Bywały takie rozgrywki gdzie ktoś pechowo dobierał nowe kafelki i przez kilka rund jego imperium dosłownie stało w miejscu. Niestety trzeba to przyjąć na klatę i liczyć, że kolejny systemy będą wolne od obcych sił, albo przygotować się do pacyfikacji niewygodnych lokatorów.
Euro rozwój
Pierwsze kilka ruchów w grze będzie polegało na eksploracji systemów. W kolejnych akcjach będziemy rozbudowywać naszą infrastrukturę. Postawimy nowe kostkowe fabryki zwiększające dopływ surowców oraz gotówki. Rozwiniemy nowe technologię ulepszające podstawowe akcje oraz zamontujemy liczne usprawnienia na naszych statkach.

Ciekawym patentem ekonomicznym Eclipsa jest to ile akcji będziemy mogli wykonać w rundzie. Bo będzie to tak naprawdę zależało od nas i od naszych możliwości finansowych. Przesuwając kolejne żetony akcji zwiększymy podatek jaki będziemy musieli zapłacić na koniec każdej rundy. Dyski akcji będziemy też tracić zasiedlając nowe systemy. Jeżeli nie będzie nas stać na opłacenie podatku to trzeba będzie się wyprowadzić, a to może też ekonomicznie wpłynąć na nasz ogólny dochód. Cały czas trzeba będzie balansować pomiędzy tym co będziemy chcieli zrobić, a na coś nas tak naprawdę będzie stać. Dokładnie tak jak w prawdziwym życiu.

Może dojść nawet do skrajnej sytuacji, w której gracz zostanie wyeliminowany, ponieważ nie będzie go stać na zapłacenie podatków. To dość rzadki przypadek, ale należy mierzyć siły na zamiary i uważać na innych graczy, którzy potrafią mocno namieszać w naszej ekonomii.
Statek własny, ale z własnymi ulepszeniami
Największa zaletą Eclipsa dla mnie jest możliwość zbudowania własnej, unikatowej floty. Bo mimo iż każdy gracz ma takie same modele statków to możemy je doposażyć w dowolny sposób. Mogę być one opancerzonymi fortecami nie bojącymi żadnych dział. Mogą być też typowymi glass canonami z potężną siłą rażenia, ale bez żadnej obrony. To wszystko zależy od nas i od komponentów jakie zamontujemy.

Dzięki tej swobodzie asymetryczność floty rośnie z każdym zainstalowanym elementem. Sprawia też to, że każda walka będzie inna biorąc pod uwagę to co sobie skonstruowaliśmy. Dodając nowe elementy do naszych statków możemy też odpowiadać na ruchy przeciwników przeciwdziałając ich strategii oraz specjalizacji floty.
Jest to po prostu fenomenalne i to właśnie dzięki temu tak chętnie wracam do Eclipsowania.
Eclipse Armada
Po stworzeniu własnej floty pora przetestować jej możliwości na polu bitwy.
Wszystkie walki będą rozpatrywane na koniec rundy. Przez co możemy odpowiadać na ruchy naszych rywali. Możemy też wyczekiwać na odpowiedni moment do wlotu komuś do domu, bo np. nie będzie go stać na wydanie kolejnego dysku akcji.

Do walki użyjemy kości, a ich rodzaj będzie zależał od składu naszej floty. Im silniejsze statki, tym bardziej czerwone staną się nasze kości, co zapewni nam więcej trafień
Starcie podzielone jest na kilka faz. Wpierw wystrzelą nasze rakiety. Jest to jednorazowa salwa pocisków, która powinna przerzedzić flotę rywali. Później naprzemiennie będziemy się ostrzeliwać laserami licząc na odpowiednie wyniki na kościach. Rezultaty będą też modyfikowane przez komponenty naszych statków. Dlatego walka będzie prawdziwym testem naszych możliwości budowania floty.
Wiadomo walka jest losowa i nie każdemu może się to podobać. Szczególnie mojemu koledze, który miał zawsze fatalne wyniki na kościach. Jeszcze czegoś takiego nie widziałem w grach. No taki mamy klimat.

To, co jednak nie powinno być losowe, to nagroda za wygraną. W zależności od tego jakie statki zniszczymy to będziemy losować żetony z punktami zwycięstwa. Zawsze będziemy zachowywać tylko jeden z nich. Czyli teoretycznie ten najbardziej punktujący. Jednak jak to bywa w Eclipse nie wszystko jest równe. Z jednej strony motywuje nas to do ciągłej walki licząc na lepsze nagrody. Choć z drugiej strony jak losujemy same jedynki to aż chce się wściec.
Kosmiczni kosmici
Kolejnym dużym atutem Eclipsa są asymetryczne frakcje. Jak wiadomo uwielbiam gry gdzie za każdym razem mogę grać kimś innym.
W tym kosmicznym tytule 4X możemy wcielić się w Terran (czyli zwykłych ludzi) lub objąć dowodzenie nad jedną z ras obcych. Terran nazwał bym takim ustawieniem defaultowym, a kosmici sprawia, że suwaki podczas kreowania postaci przesuną się w jakaś stronę. Grając nimi zyskamy specjalne zdolności dla całego imperium oraz naszych statków. Zaczniemy też z różnymi technologiami, a wszystkie różnice z reguły popchną nas w jakąś stronę gry.

Czas rozgrywki i liczba graczy
Największym zaskoczeniem dla mnie jest to, że Eclipse jest szybki. Rozgrywka nie trwa kilkunastu godzin i nie dłuży mi się niczym flaki z olejem. Nie jest to aluzja do innej gry z podobną tematyką…
Razem z żoną gramy gdzieś około półtorej godziny, bo musimy jeszcze liczyć czas na głaskanie kota by nie zrobił „kotoorytu” tak jak kiedyś. Jednak to jest historia na inny moment, bo trauma z szukanie elementów pod kanapą jeszcze się utrzymuje.

W większym gronie wszystko idzie równie sprawnie, biorąc pod uwagę, że gramy akcja za akcję, a nasze tury są szybkie. Pamiętam, jak kiedyś opowiadałem o naszej rozgrywce na sześć osób i chwaliłem się, że skończyliśmy w trzy godziny. Okazało się jednak, że zeszło nam ponad cztery, a ja po prostu nie zapisałem tej informacji, bo bawiłem się świetnie
Żeby nie pisać zbyt długo to powiem, że najlepiej śmiga na 4 graczy i tyle. Choć i tak chętnie zagram z moją żoną. Tym razem jednak bez kota.
Grafika oraz jakość
Pamiętam to do dziś, jak pojechałem kupić mojego Eclipse. Ręce trzęsły mi się, portfel nie chciał się otworzyć, a ja nie wiedziałem co powiedzieć mojej żonie po powrocie do domu. Decyzja o zakupie zajęła mi kilka tygodni, ale w końcu powiedziałem „FUCK IT !! biorę to”. Niestety moja decyzja zakupu gry za 500 zł otworzyła przede mną nowe progi zakupowe gier. Wjechały wspieraczki i to był ten moment kiedy było już dla mnie za późno.
Jednak wracając do sedna sprawy. Ja wiem dlaczego musiałem zapłacić tyle kasy za to pudło. Plastikowe stateczki, pełno kosteczek, tokenów i wszystko uporządkowane niczym zestaw bitów w mojej wiertarce. Kojarzycie ten mem z kolesiem, który z ekscytacją chwyta się za twarz to dokładnie tak samo miałem jak to wszystko zobaczyłem. Warto było zapłacić za taką jakość. Niczego nie żałuję.
Trochę jedynie szkoda, że planszetki graczy są cieniutkie i nie mają wcięć na dyski akcji oraz technologie. Byłby to gwarantowany sztosik.
Podsumowanie
Eclipse jest moją jedyną słuszną kosmiczną miłością. No, może na równi z Voidfallem, ale przecież można mieć euro-kochankę udającą cztery iksa. Tak na każdą okazję. Nasza miłość jest bardzo burzliwa, pełna emocji, chwil uniesienia przy każdym rzucie kośćmi, strzałów oraz budowania własnego miejsca w galaktyce. To nie jest Twilight gdzie jedyną oznaką emocji jest stanowcze spojrzenie lub chwycenie za rękę jakiegoś emocjonalnego Wampira, który nie jest w stanie wysiedzieć przy stole kilku godzin.
Każda randka z Eclipsem zwiastowała, że będzie to coś epickiego, szybkiego i coś, co będę mógł trzymać w moim serduszku przez wiele lat
Ostateczny werdykt: Eclipse ty jesteś zajebista i to sprawa jest oczywista!
Plusy
Budowanie własnej floty
Przystępne zasady
Kosmiczne bitwy
Szybka rozgrywka
Ekonomia jest, ale skupmy się na walce
Asymetryczni kosmici
Minusy
Fajna ta eksploracja, czasami taka nierówna
Walka też fajna jak wyciągniesz z worka czwórkę
