Recall

Czy można zaparzyć sobie herbatę w oczekiwaniu na swój ruch?

Zapraszam Was do recenzji gry Recall. Mam nadzieję, że nie będzie ona zbyt oolong… (badum tss)

Revive wskrzesił gatunek euro, a Recall kontynuuje ten trend gier, w których akcja goni akcję, a potężne combosy, jakie możemy odpalić, wyjątkowo miło łechtają nasz mózg.

W tej sekcji recenzji pewnie napisałbym, o czym jest ta gra. Bo przecież musi mieć jakiś motyw przewodni, prawda? Otóż ma, ale to tylko otoczka dla jej mechanik. Ktoś mógłby powiedzieć, że wcielamy się w plemię podróżujące po planszy, które zbiera kostki, kamyczki i kryształki, żeby wykonywać rozmaite akcje. Można by też rzec, że zbieranie kluczy i zakładanie osad pozwala wczuć się w taki prehistoryczno-nowoczesny vibe. Jednak nie oszukujmy się, bo to w końcu gra euro.

Dlatego w tej recenzji skupię się raczej na mechanice, a fabułę zawieszę w skrzynce na klucze w moim przedpokoju.

Co mi się podobało podczas Recallu:

Po pierwsze to powiem Wam, że kluczem do rozgrywki jest… zbieranie kluczy.

Wyobraźcie to sobie jak taki deck-building, tylko że bez kart. Każdy z nas zaczyna z takimi samymi kluczami, ale w trakcie rozgrywki nasz pęk będzie się poszerzał o nowe, silniejsze egzemplarze. Zapewnią one nam dodatkowe akcje, surowce, ludzi i inne potrzebne rzeczy. Ich dodatkowym atutem jest też to, że są uniwersalne i pasują do każdej dziurki. Dlatego im szybciej je ulepszymy tym więcej zrobimy w naszej turze.

Uwielbiam gry, w których ulepsza się podstawowe akcje. Oprócz pozyskiwania nowych kluczy będziemy też zwiększać potencjał zwykłych ruchów, nakładając na nie specjalne nakładki. Zawsze mamy do dyspozycji kilka możliwości ulepszeń i możemy wybierać zupełnie inne ścieżki rozwoju niż pozostali gracze. Wyobraźcie sobie to jak dodanie do pęku kluczy breloka z naszym ulubionym wzorkiem. W prawdziwym życiu zwiększy to co najwyżej nasz prestiż, a w Recallu potężnie podkręci naszą combogenność.

Podoba mi się rozwój akcji, chodzenie po planszy naszymi ludzikami, odkrywanie nowych terenów oraz możliwości, jakie serwuje nam Recall. Wszystkie elementy świetnie się ze sobą zazębiają, a dodatkowe bonusy pomagają w tym, by nasze tury były jak najbardziej owocne. Naprawdę, pod względem mechanicznym nie można tej grze nic zarzucić. Jest tak samo satysfakcjonująca jak gorąca herbata wypita w mroźny dzień.

Kolejnym plusem jest to jak za wiele różnorodnych warunków możemy punktować na koniec gry. Dodatkowo gracze mogą wybierać rozmaite specjalizacje, które wpłyną na ich ostateczny wynik. Choć moim zdaniem skupienie się na torach i dodatkowej punktacji za nie powinno być absolutnym priorytetem.

To jeszcze jeden plusik, ale taki na granicy neutralności. Każdy z nas zaczyna ze swoim asymetrycznym plemieniem, co zapewnia nam unikalną zdolność podczas rozgrywki. Są one dość różnorodne biorąc pod uwagę, że jedna z nich pozwala nam wchodzić na wulkany, jeszcze inna rozstawiać ufoki na planszy, a kolejna paść krowy.

Pod względem klimatu są bardzo ciekawe, jednak nie każda moc jest tak samo przydatna. Z niektórych będziemy korzystać częściej. Taką samą sytuacją oferują nam gadżety, które dołożymy do naszej planszy. Wspomogą nas w akcjach i warto brać takie, które uzupełnią zdolności naszego plemienia. Czyli jeśli brakuje nam dodatkowego chodzenia, to warto rzucić się na gadżet, który nam je zapewni. Rozwój naszego plemienia jest zrobiony naprawdę świetnie, a sama aktywacja gadżetów za pomocą kamyczków budzi we mnie sporą dozę ekscytację tym bardziej, że podczas tego mówię sam do siebie na głos tak by zaplanować odpowiednio moje ruchy.

Dlaczego nie chce odbierać Recallu:

Czy zdarzyło się Wam pójść do kuchni, zrobić herbatę, wrócić i mieć nadzieję, że to Wasza tura w grze? W Recallu zdążycie w tym czasie posprzątać po obiedzie i może jeszcze przetrwać natłok reklam na YouTube. Nawet takich 90+ sekundowych, w których pokazują wynalazki prosto z Chin albo opowiadają o zaletach Aszwagandy. Jednak nie można za to winić graczy!

Głównym winowajcą jest liczba akcji, jakie możemy wykonać w swojej turze. Wyobraźmy sobie sytuację wsadzasz klucz, który zapewnia ci bonusowe zasoby, dodatkowo masz ulepszoną akcję, która daje ci kilka rozwojów. Wszystko to poprawiasz otwarciem skrzyneczki, a na koniec zrzucasz na to lawinę kamieni. Czasami komuś siadała taka giga tura, że nie pozostało nam nic innego, jak tylko patrzeć, jak ktoś dobrze się bawił. Czy jednak było to złe? Moim zdaniem nie. Wykombinowanie takich combosów jest bardzo satysfakcjonujące. To taki słodki miodek dla euro-Puchatka. Te ciągi akcji sprawiają, że czuję się, jakbym miał mózg z Pięknego umysłu niezajęty przez chwilę myśleniem o Warhammerze oraz o mojej żonie. Tylko które jest ważniejsze?

Na osłodę dodam jeszcze, że gra zapewnia nam kosteczki, dzięki którym zaznaczymy sobie wykonane akcje, tak żeby się nie pogubić.

Czasami na planszy bywa tak ciasno jak w kieszeni spodni, w której wsadzimy klucze, portfel oraz dwa kasztany znalezione podczas powrotu do domu, a nie kupione za jakieś chore pieniądze na popularnym serwisie aukcyjnym. Gdy nagle wszyscy gracze rzucą się na jakiegoś heksa, potrafi to przytłoczyć nawet mojego kota, który cały czas chce mi udowodnić, że zmieści się w każdym pudełku nieważne, jak mała jest to gra.

Liczba graczy i czas rozgrywki

Nie będę znowu pisał o downtimie w Recallu, ale chyba będzie logiczne, jak wspomnę, że im więcej graczy, tym dłużej będziemy grać. Dlatego takim słodkim punktem będzie rozgrywka w 2, maksymalnie 3 osoby. Na 4 mogę zagrać, ale wszyscy muszą znać zasady, by szło to jakoś płynnie.

Sama rozgrywka nie jest jakaś specjalnie długa. Trzeba liczyć tak z 40+ minut na osobę. Dopowiem też, że moim zdaniem jej długość jest idealna. Jest to intensywny czas, ale nie czuję, żeby rozgrywka się specjalnie ciągnęła. Kończy się ona zawsze w odpowiednim momencie.

Jakość i komponenty

Jak bym określił jednym zdaniem wygląd Recallu? To ma działać, a nie wyglądać!

Chyba nie muszę pisać nic więcej w tym temacie, choć moim zdaniem ten bajer z wsadzaniem kluczy oraz doczepianiem gadżetów do naszej planszetki jest super. Sam wygląd kafelków oraz zastosowane kolory to już kwestia gustu. Na pewno przyczepiłbym się do braku insertu oraz tego, że niektóre ikony nie są zbyt intuicyjne szczególnie biorąc pod uwagę ikonę brania reliktokostek. Często myliło się to graczom i pytali, czy mogą zabrać tylko brązową kostkę, sugerując się jej kolorem.

Podsumowanie

Pewnie myślicie, że teraz nastąpi porównanie gry Revive oraz Recall, bo można by rzec, że są to dość podobne tytuły niby zbliżone mechanicznie oraz tematycznie. Jednak zaskoczę Was i powiem, że nie. Nie będę też rozstrzygał, która gra jest lepsza, bo to trochę tak, jakby wybierać pomiędzy swoimi dziećmi i zastanawiać się, które jest bardziej kumate i ma większą szansę osiągnąć sukces w życiu.

Dlatego moje podsumowanie pominie to porównanie, choć nie wykluczam, że wrócę do tego wątku w przyszłości…

Recall, jako nowoczesne euro z tych, które mają „przesadzone” mechaniki, jest jedną z lepszych gier. Mimo iż nie brzmi to przesadnie entuzjastycznie, muszę przyznać, że świetnie bawiłem się podczas każdej rozgrywki. Uwielbiam to połączenie mechanik, które nam serwuje. Wszystko pięknie ze sobą współgra, a gdy już rozkręcimy nasze możliwości, śmiga to lepiej niż niejeden nowy pecet. Dodatkowo wsadzanie kluczy do naszej planszetki to niezły bajer!

Może tury innych graczy bywały trochę przydługawe, ale nie sprawiło mi to żadnego problemu. Przez tę eksplozywność akcji wiem, że mogę zrobić w grze mnóstwo rzeczy i budować moje plemię tak, aby wszystkie zdolności się uzupełniały. Właśnie to zachęcało mnie do dalszego grania i odkrywania nowych możliwości Recallu.

Ostateczny werdykt: Recall to klucz do dobrej zabawy!*

Plusy
Jakbym grał w Revive
Comboski
Ciągi akcji
Asymetryczne frakcje
Tona zdolności i możliwości
Eksploracja świata
Rozwój naszego plemienia

Minusy
Lekki downtime
O czym to w ogóle jest?
Nie zapomniałeś jakiejś akcji?
Niektóre moce lepsze od innych
Nie każda skrzynia zawiera skarb

*Ej herbata ci stygnie

[Współpraca reklamowa z Galakta]

Podobne Posty