|

Brzdęk Katakumby

Czy istnieje Dungeons & Dragons łotrzyk simulator?

W Brzdęk Katakumby wcielamy się w złodzieja, która ma chrapkę na cenne artefakty ukryte w podziemiach lochu. By wykraść je musimy zebrać drużynę karcianych bohaterów oraz uniknąć ataków ich właściciela. W tej części Brzdęku będzie to smok zombie, który będzie wspomagany przez kacprowe duszki.

Zapraszam Was na recenzję najlepszego Brzdęku.

Towarzysz building

Najważniejszą cechą Brzdęku jest deck building. To w jaki sposób zbudujemy naszą talię wpłynie na sprawność przemierzania podziemi. Opcji w Katakumbach jest więcej i lubię to jak combują się nasi towarzysze. W tej wersji jest też więcej opcji usuwania niechcianych kart przez to wszystko szybko można zrobić lepszy deck.

Nieznane ścieżki

Kolejnym atutem tej wersji jest to, że nie wiemy co będzie czekało na nas za każdym zakrętem. Bo tym razem sami będziemy rozbudowywali nasze lochy. To rozwiązanie z modularną planszą jest to prostu świetne. Zdecydowanie czegoś takiego brakowało mi w pierwszym Brzdęku gdzie miałem uczucie, że za każdym razem wybierałem podobne trasy. Tutaj jak gram to aż z ekscytacją czekam na odkrycie nowych pomieszczeń licząc na zdobycie bogactw Zombie Smoka. Przez to też każda rozgrywka była dla mnie zupełnie inna.

Push your brzdęk

W Brzdęku zawsze podobało mi się to, że często będziemy musieli kusić nasze szczęście. Bo kupując nowe karty możemy się narazić na atak wściekłego smoka. Czasami będziemy robić to złośliwie by po prostu dobić innych graczy(lubię to). Tak samo będzie podczas eksploracji nowych pomieszczeń. Bo nigdy nie wiemy czy zdążymy wydostać się nie ginąc gdzieś po drodze.

Najlepsze jest to, że sami decydujemy, jak głęboko się zapuścimy, by zdobyć jak najcenniejsze łupy.

W Katakumbach otrzymujemy to wszystko co opisałem powyżej. Jednak czuję, że jest jakoś tak łatwiej. Mamy wiele sposobów do pozbywania się kosteczek brzdęku oraz kart, które je generują. Przez to wszystko będziemy czasami mogli przedłużyć nasze odwiedziny o kilkanaście minut.

To też będzie zależało od tego co będą robić inni łotrzyki. Bo to gracze będą dyktowali kiedy warto zostać albo kiedy zwiewać. Tutaj też właśnie pojawia się taka gollumowa zachłanność, która sprawia, że z ekscytacją stawiałem kolejne kroki. Bo przecież każdy będzie chciał wynieść jak najwięcej z tych katakumb.

Mój artefakcie

W tym Brzdęku fajne jest też to, że punkty możemy zdobyć z wielu źródeł. Bo zapewnią nam je artefakty, kupione karty, pieniądze oraz uwolnieni więźniowie. Nie tylko będzie liczył się najcenniejszy artefakt. Przy okazji każdy oswobodzony mieszkaniec lochów zapewni nam zupełnie inna punktację na koniec gry.  

Czas rozgrywki i liczba graczy

Robienie rabanu w podziemiach zależy tak naprawdę od graczy. Bo to inni złodzieje będą dyktować ile czasu będzie trwała rozgrywka. To jest kolejny mój ulubiony aspekt tej gry. Nigdy nie wiemy, kiedy ktoś zdecyduje się na ucieczkę, więc musimy bacznie obserwować innych graczy.

Jak dla mnie czas rozgrywki był zawsze idealny i gra nie ciągnęła się. Nawet przy 4 graczach. Choć wtedy nasze zwiedzanie jest ciekawsze biorąc pod uwagę, że katakumby mogą się rozrastać na wiele sposobów i można częściej liczyć na ataki smoka.

Grafika i komponenty

Jakościowo jest dość średnio. Pudełko jest cieniutkie i łatwo się przeciera. Karty trzeba szybko zakoszulkować by nie nie pogięły się od ciągłego tasowania. W sumie to w każdym deck building warto to zrobić. Reszta komponentów jest okej, ale biorąc pod uwagę cenę tej gry można przymknąć na to oko.

Graficznie za to gra mi się podoba. Takie kreskówkowe Dungeons & Dragons z lekkim dowcipem. Czyli tak jak powinno być.

Podsumowanie

Brzdęk Katakumby to dla mnie najlepsza odsłona tej hałaśliwej gry. Jak zawsze bawię się świetnie budując talię, by sprawniej przemierzać podziemia. Dzięki temu, że plansza będzie wyglądała inaczej za każdym razem sprawia, że nie mam tego uczucia dejavu, które towarzyszyło mi w poprzednich częściach. No i jak zawsze najlepsze jest to, kuszenie szczęście oraz testowanie naszej zachłanności podczas kradzieży skarbów. Dla takich emocji chętnie wracam do Brzdęka, bo to moje prawdziwe planszówkowe guilty pleasure.

Ostateczny werdykt: Warto było zrobić Hałas dla najlepszego Brzdęka!

Plusy
Deck Building
Kuszenie Szczęścia
Gollumowa Zachłanność
Modularne Lochy
Dungeons & Dragons łotrzyk simulator
Cena

Minusy
Pudełko przeciera się niczym modne jeansy

Podobne Posty