Marsz Mrówek

Czy mrówki potrafią maszerować?

W Marszu Mrówek poprowadzimy kolonię mrówek, której celem jest przejęcie kontroli nad wielkim tunelem oraz pobliskimi łąkami. W trakcie rozgrywki będziemy przechodzić przez kilka faz, które pozwolą nam rozwinąć moce naszych wojsk, eksplorować pobliskie tereny, zyskiwać pokarm dla podopiecznych oraz punktować za nasze czyny.

Dlaczego warto było wsadzić kij w to mrowisko?

Zacznę od najlepszej rzeczy w grze, czyli od usprawniania naszej kolonii. Dokładając nowe części ciała mrówkom, zapewniamy im specjalne zdolności oraz różne przydatne bonusy. Możemy rozwijać głowę, tułów i odwłok, co pozwala łączyć różne premie i tworzyć unikatowe kombinacje. Dzięki temu nasza mrówcza armia może zyskać dodatkowe akcje i zwiększyć swoją skuteczność podczas walk. Czasami potrafiły wejść naprawdę soczyste combosy. Części ciała możemy zastępować nowymi, a ich dalsze ulepszanie zapewnia punkty zwycięstwa i jeszcze więcej bonusów. Czuć ten ciągły progres i to, że co chwilę wzmacniamy nasze wojska. Działało to po prostu świetnie i aż chciało się odkrywać nowe, przegięte kombinacje, które potrafiły zaskakiwać moich rywali

Kolejną rzeczą, która przypadła mi do gustu, jest wspólne tworzenie mapy. Na początku gry wszyscy zaczniemy w Wielkim Tunelu i sami będziemy dokładać nowe kafelki rozwijając dostępną polanę do eksploracji. Układając je możemy odgradzać się od naszych rywali w prawdziwym Eclipsowym stylu.

Fajne jest też to, że nasze mrówki są nie tylko dzielnymi wojownikami, ale też walutą, którą wydajemy, by zagrywać nowe karty. Przez cały czas trzeba balansować między wzmacnianiem oddziałów na mapie a zagrywaniem jak największej liczby kart

Marsz Mrówek jest bardzo tematyczny biorąc pod uwagę o czym jest to gra. Może nie słyszałem głosu Krystyny Czubówny podczas grania, ale czułem, że ta planszówkowa kolonia żyła, a ja miałem wpływ na jej przyszłość

W pudełku dostajemy ponad setkę małych meeepelków mrówek i innych elementów. Wszystko przechowamy w specjalnych pudełeczkach, które sprawią, że przy set upie gry nie będziemy musieli się uwijać tak jak w mrowisku.

Następną rzeczą, która mi się spodobała to fakt, że gracze mają wpływ na to jak długo będzie trwała główna faza akcji. Bo czasami możemy specjalnie pasować wcześniej by inni gracze nie mogli za bardzo hasać. Wtedy co turę bierzemy token i patrzymy jak inni przeciwnicy zastanawiają się czy też nie spasować by ukrócić czyjeś agresywne plany.

Kolejnym aspektem, który połechtał moje czułki, był wariant kooperacyjny. Wspólnie walczymy ze Skolopendrami i staramy się, aby każdy z graczy zdobył więcej punktów niż one. Bardzo polubiłem to, że wspólnie musieliśmy ustalać, kto dokąd pójdzie, kto zajmie się wrogami, oraz to, jak pomagaliśmy sobie nawzajem w zdobywaniu punktów. Nie mam jeszcze w swojej kolekcji kooperacyjnej gry typu area control, dlatego chętnie będę wracał do Marszu właśnie w tym trybie

Malutkie minusy

Nie przepadam za systemem reakcji w tej grze. Rozumiem, że ma on nas angażować przez cały czas, ale symbolika jest na tyle nieintuicyjna, że nigdy nie byłem pewien swoich ruchów i co chwilę zaglądałem do instrukcji. Raz wystawiałem larwę do siebie, innym razem do tunelu, a jeszcze kiedy indziej mogłem po prostu odrzucić kartę. Ogólnie spoko, że te reakcje są, ale gra nic by nie straciła, gdyby z nich zrezygnowano

Mechanika rozwoju kolonii robi świetna, jednak wiąże się z koniecznością stałego monitorowania postępów innych graczy pod kątem walki. Choć to element rozgrywki, ciągłe dopytywanie o szczegóły może stać się na dłuższą metę irytujące.

W polskiej wersji Marszu Mrówek znalazłem małą literówkę w wariancie kooperacyjnym. Dodatkowo jeden z tułowi w rzeczywistości jest odwłokiem. Choć przynajmniej zgadza się symbol ciała.

Podsumowanie

Marsz Mrówek okazał się naprawdę świetną grą. Proste zasady i szybka rozgrywka zostały tu podane w bardzo spójnym, mrówczym wydaniu. Najbardziej spodobało mi się usprawnianie mojej kolonii oraz różne, fajne synergie które mogłem dzięki temu stworzyć. Bardzo też polubiłem mobilność tej gry, bo każdy nasz marsz miał ogromne, strategiczne znaczenie.

Dodatkowym atutem jest wariant kooperacyjny, w który będę grał z wielką przyjemnością. Wspólna walka ze skolopendrami okazała się niezwykle emocjonująca i całkowicie zmieniła nasze podejście do rozgrywki.

Nie mógłbym też nie wspomnieć, że rozgrywka przypomina mi trochę Eclipsa tylko, że w trochę mniejszym, mrówczym wydaniu. Dlatego gra szybko zdobyła moją sympatię.  

Ostateczny werdykt: Marsz Mrówek urwał mi odwłok i czule połechtał moje czułki!

Plusy
Proste zasady
Ciągły rozwój kolonii
Mrówkowa waluta
Wspólne rozwijanie łąki
Bardzo tematyczna
Pudełeczka do przechowywania
Wariant Kooperacyjny

Minusy
Reagujesz na te reakcje
Jak tam twoje mrówki?
Mrówcze błędy wersji PL

[Współpraca reklamowa z Galakta]

Podobne Posty