|

Zombicide Biała Śmierć

Zombie, zombie dla ochłody! Komu, komu, bo idę do domu?

W te upalne dni postanowiłem się trochę ochłodzić kooperacyjnym mordowaniem zombie. Rozpuszczałem hordy nieumarłych w każdy możliwy sposób, a przy okazji liznąłem trochę azjatyckiego klimatu.

Zapraszam Was do kolejnej odsłony sagi o trzech akcjach i plastikowych zombie. Zombicide: Biała Śmierć zabierze nas na azjatycką przygodę, w której zbieramy broń, realizujemy cele, bijemy zombie, zwiększamy naszą moc i powtarzamy ten cykl w kółko aż do wygranej (lub przegranej). Można by rzec, że to ta sama dobra gierka, tylko w nowej skórce. Jednak mamy tutaj kilka fajnych myków, które sprawiły, że chętnie usiadłem do grania, mimo iż lepiłem się do krzesła.

Weź go na mury, zanim się pobrudzi!

Pamiętacie ten film z Mattem Damonem i tym aktorem z wąsem, który jest obecny w praktycznie każdej hollywoodzkiej produkcji? Jeżeli tak, to będziecie mogli poczuć się dokładnie tak jak oni. Biała Śmierć zapewnia nam bowiem emocjonującą obronę murów przed hordą nieumarłych. Jednak mury nie są tylko obiektem, który ma ładnie wyglądać. Na mury możemy się wspinać, aby strategicznie uciekać przed zombie, oraz wylewać z nich kotły z gorącym olejem. Mury mają też chronić nas trochę lepiej niż podczas obrony Minas Tirith. Są po prostu integralną częścią Białej Śmierci i żaden zielonoskóry ich nie zniszczy…

Czy mama za młodu zmuszała Was do jedzenia brokułów?

Jakby co, tutaj będziemy mogli się na nich zemścić. Zombiowy brokuł będzie rozprzestrzeniał się po planszy, starając się osiągnąć newralgiczny punkt scenariusza. Za jego wzrost będzie odpowiadał nekromanta, który będzie chciał wcisnąć w nas trochę nieumarłych witamin. Jego obecność sprawi, że to niesforne warzywo wzmocni zombiaków niczym szpinak Popeya. Jak wspominałem wcześniej, żaden wróg nie zniszczy naszych murów. Jednak wzrost brokuła sprawi, że przestaną one istnieć, co zachęci nieumarłych do bliższego kontaktu z nami. Dlatego, jak widzimy nekromantę, to warto się go pozbyć. Niestety, nie będziemy w stanie przykryć go ziemniakami tak, jak to się robiło kiedyś za młodu.

Plastic Watch

Każdy Zombicide miał swojego trebusza, a w tej części zastąpili go strażnicy. Można im wydawać rozkazy, które zmotywują ich do poruszania się lub ataku. Przy okazji wszyscy bohaterowie mają specjalną zdolność, która wpłynie na ich akcje. Strażnicy mogą też wabić grupy wrogów, dzięki czemu będziemy mogli lepiej ustawić się do ataku. Można by powiedzieć, że są takimi postaciami trzecioplanowymi White Death. Fajnie, że są, ale jak zginą, to nie będziemy za bardzo za nimi płakać.

Zombie na easy

Czuję, że jest to trochę prostsza gra pod względem poziomu trudności. Nasi bohaterowie od samego początku nie są żadnymi słabeuszami, a pomoc strażników daje im dodatkowe pole do manewru. To nie znaczy, że niektóre scenariusze nie były wymagające, jednak grając w inne odsłony tej serii, czułem większe zagrożenie. Szczególnie na Dzikim Zachodzie. W sumie dużo rzeczy zależy też od tego, jak szybko wejdzie nekromanta i jego brokuł. Ach, ta trauma się nigdy nie skończy! Choć przyznam, że teraz chętnie jem brokuły, a jedyną moją zmorą jest brukselka. Aż mnie skręca w środku, jak o niej pomyślę.

Liczba graczy i czas rozgrywki

Jak zwykle gramy na 6 bohaterów więc tutaj mamy Zombicidowy standard. Można solo, ale lepiej ze znajomymi.

Czas rozgrywki zależy od scenariusza, ale cała afera będzie oscylować tak w granicach 2 godzin. Oczywiście biorąc pod uwagę czas potrzebny na rozłożenie i złożenie gry.

Jakość i komponenty

Jeżeli widzę grę z azjatyckim klimatem to ślinka mi cieknie i tam samo mam z jedzeniem. Figurki wyglądają smakowicie. Szczególnie podoba mi się kot wojownik, w którego możemy się wcielić. Jak zwykle będziemy mieli lekki problem z upchaniem poszczególnych tokenów, ale dobre znane metody z poprzednich części nauczyły mnie, że upychaj wszystko co tylko się da pod insertem, a szczególnie przy tekturach obok kafelków terenów.

Podsumowanie

Zombicide Biała śmierć to nadal świetna gierka do piwka i precli. Tym razem została poddana w azjatyckim smaku i nadal nie ochłodziło to mojego zapału do grania. Nadal dobrze się bawiłem eliminując kolejne zombiaki. Nadal sprawiało mi radość przechodzenia kolejnych scenariuszy. Nadal lubię ten lekki rozwój bohaterów i nadal cieszę się z każdego zdobytego ekwipunku. Po prostu nadal dobrze się bawię i chętnie zjem brokuł, który zaserwowała mi ta gra. Szczególnie dobrze przyprawiony zombiakami.

Ostateczny werdykt: Zombicide: Biała Śmierć przełamuje lody i sprawia, że eksterminacja zombie wciąga nawet w najgorętsze dni.

Plusy
Azjatycki Klimat
Stara, sprawdzona formuła
Wall Defense z tym wąsatym aktorem
Bez trebusza, ale ze strażnikami
Nieżywy brokuł

Minusy
Kolejny Zombicide, ale tak na easy

[samo zakup]

Podobne Posty