Mali Epiccy Piraci
Arrr, kamraci! Czy macie w sobie dość ikry, by zostać najsłynniejszymi handlarzami kostek?

Mali Epiccy Piraci to kolejna odsłona tiny gier, która próbuje zmieścić jak najwięcej komponentów w małym pudełku. Tym razem weźmiemy udział w wyścigu o to, kto pierwszy zakopie trzy pirackie skarby. W tym zadaniu będą przeszkadzali nam inni gracze, warunki pogodowe oraz jeden wielki statek marynarki wojennej. Podczas podróży po tych niespokojnych wodach będziemy plądrować wioski, handlować różnymi dobrami oraz zatrudniać nowych członków załogi.
Piracki rondel
Mechanicznie gra korzysta ze steru(rondla) akcji. Co turę będziemy przesuwać się na tym rondlu realizując inną akcję. Możemy też opuszczać kolejne akcje umieszczając naszych mini załogantów na sterze. Jednak osłabi to naszą skuteczność podczas żeglowania oraz walki.

Muszę powiedzieć, że zabawa z tym rondlem jest dość przyjemnym zaskoczeniem. Można tu fajnie kombinować wybierając jakie akcje chcemy wykonać, a jakie skipować. Ciekawym rozwiązaniem jest też to, że z każdą grą nasz układ akcji będzie zupełnie inny. Bo kafelki układamy w losowej kolejności. Dla mnie bomba.
Załoga akcji
W trakcie grania będziemy też rekrutować nowych członków załogi. Wspomogą nas w walce oraz zapewnią bonusowe akcje. Odpalimy je po wykonaniu głównej akcji z rondla. Przez co możemy robić fajne combosy z ciągiem akcji. Nasze tury staną się bardziej owocne i przybliżą nas do realizacji głównego celu Małych Piratów.

Kosteczkowy biznes
By zakopać skarby trzeba zebrać odpowiednią sumę dublonów. Najszybszym drogą do wzbogacenie się jest handel towarami. Będziemy je zdobywać w dość nielegalny sposób czyli atakując inne statki oraz plądrując nadmorskie miasta.

Sprzedaży tych dóbr będziemy mogli dokonać w odpowiednich portach i głównie będziemy mogli spieniężyć jeden rodzaj produktu. Podczas plądrowanie pozyskujemy kosteczki w losowy sposób więc jak fortuna się do nas uśmiechnie to może trafimy na takie same towary. To ile one są warte zależy od ich pozycji na rynku. Takim ciekawym patentem jest to, że trzeba wyczekać na odpowiedni moment kiedy warto je upłynnić. Bo po sprzedaży wartość danego towaru spadnie.

Czasami przez to sytuacyjne dobieranie kostek mogliśmy wylosować dwa wartościowe dobra i szybko je sprzedać zarabiając wuchtę hajsu. Co znacznie przyspieszało koniec rozgrywki.
Zły do kości
Jak na grę o piratach przystało to będzie czekała na nas walka z innymi statkami. Zapewni nam to dobra, które będziemy mogli spieniężyć, a nawet podniesie naszą reputację. By przyspieszyć proces zdobycia tytułu najbardziej nieustraszonego pirata możemy też atakować innych graczy. Potrafi to lekko opóźnić ich plany i czasami warto się na to skusić. Przegrana jednak nie jest taka straszna, bo i tak wyjdziemy z tego w one piece.

Sama walka opiera się na rzutach kośćmi, a zwycięstwo wymaga zainwestowania w odpowiednią załogę. Nowi kamraci zwiększają siłę ognia naszych dział, co dla mnie jest najciekawszym elementem gry. Jeśli wyrzucimy konkretną liczbę oczek, każdy pirat przypisany do tego wyniku doda +1 do mocy strzału. Co więcej, rezultaty na kościach możemy modyfikować za pomocą armat. Kolejna bomba.
Ile piratów potrzeba do zakopania skarbu?
Od 1 do 4. Oczywiście im więcej nas to tym więcej będzie się działo na mapie. Bo wysyp negatywnych działań, które mogą nas spotkać jest gorszy niż proces sądowy Johnnego Sparrowa.
Jakość i komponenty
Najbardziej podoba mi się to, że w każdej rozgrywce możemy inaczej zbudować naszą mapę. Za bardzo nie zmienia to samej rozgrywki, ale ułożenie kilku burz obok siebie może zwiększyć poziom trudności.

Takim największym mankamentem Małych Epickich Piratów są te małe plastikowe stateczki. Za każdym razem musimy złożyć im żagle, które często nie chcą być posłuszne i potrafią wypadać z pokładu. Wkładając nowe kosteczki na statek często też sprawiało, że obalał się on niczym pirat po wypiciu całej skrzynki rumu.
Na pochwałę zasługuje fakt, że pudełko domyka się bez problemu, co w tej serii małych gier wcale nie było regułą.
Podsumowanie
Mali Epiccy Piraci oferują kilka ciekawych patentów z wyborem akcji oraz kompletowaniem naszej załogi. Mechanicznie działa to dobrze i sprawia, że możemy sobie pokombić nasze tury.
Sama rozgrywka jest takim wyścigiem, w którym musimy zbierać kostki by później spieniężyć je na rynkach. Dla mnie to taka wariacja na temat mechaniki pick-up and delivery z lekką domieszką negatywnej interakcji. Czyli jakbyśmy byli handlarzem, który pozyskuje kosteczki dzięki swojej wybuchowej armacie.
Jak dla mnie może być, ale nie czuję, aż takiego zachwytu jak np. w Podziemiach. Pogram sobie, pohandluje, postrzelam, będzie spoko i to tyle.
Ostateczny werdykt: Mali Epiccy Handlarze kostek, którzy najpierw handlują, a potem strzelają(ewentualnie).
Plusy
- Ster akcji
- Załoga bonusowych akcji
- Negatywne zbieranie kostek
- Zbuduj własne morze
- Małe podróżne pudełko
Minusy
- Czasami bardziej handlarz niż pirat
- Mam zbyt duże palce dla tych żagli
[Współpraca reklamowa z Galakta]
