Kemet Krew i Piach

Czy gry starzeją się tak jak my?

Kemet powraca w nowej, lekko odświeżonej formie. Wygląd gry przeszedł lekki lifting oraz mamy kilka korekt mechanicznych. Jednak na tym nie skupimy się mojej recenzji. Sprawdzimy czy ten boomer jeszcze dycha i czy warto się nim jarać. O grze też coś opowiem.

Kemet Krew i Piach to gra area control, w której bogowie walczą o wpływy w starożytnym Egipcie. Co najważniejsze, nie uświadczymy tu dziwnych mergów, monotonnego rozwijania wciąż tych samych elementów czy losowych wydarzeń. Tutaj będą liczyć się agresywne manewry oraz umiejętność przewidywania ruchów rywali. W trakcie nieustannych walk będziemy rekrutować nowe oddziały, a nawet wcielać do nich potężne, mityczne bestie. Aby zdobyć ich przychylność, wzniesiemy piramidy, które pozwolą nam rozwinąć unikalne moce naszych bóstw.

Aby wygrać tę boską wojnę, będziemy musieli poświęcać wiernych oraz zwyciężać w starciach, które sami zainicjowaliśmy. Kto zdobędzie 9 punktów zwycięstwa i utrzyma przewagę do końca rundy, zostanie nowym władcą krainy Nilu.

Największym plusem Kemeta dla mnie jest to budowanie asymetrii w trakcie rozgrywki. Każdy z nas zaczyna bez żadnych mocy i dopiero w trakcie grania będziemy dodać sobie nowe zdolności. Zwiększą one siłę naszych wojsk, zmodyfikują podstawowe akcje, a nawet dodamy sobie nowe. Te początkowe usprawnienia zapewniają jakiś mały bonus do naszych statystyk. Jednak już te silniejsze moce potrafią zmieniać zasady gry oraz znacznie wpływają na sytuację na planszy.

Kolejnym atutem Kemeta są mityczne bestie, które mogą nas wspomóc w walce. Każda z nich wzmacnia oddziały, do których jest dołączona, a dodatkowo zapewnia im specjalną umiejętność. Moim zdaniem świetnie urozmaicają nasze starcia czyniąc każdy oddział wyjątkowym.

Jak już mówimy o walce to warto powiedzieć, że Kemet to nie jest gra dla graczy, którzy lubią bunkrować się i siedzieć w jednym miejscu. Tutaj liczy się czysta walka, ponieważ to za nią głównie zdobywamy punkty zwycięstwa. Na fakt ciągłych, agresywnych działań wpływa też to, że tak naprawdę nie mamy gdzie się ukryć. Nasze wojska są niezwykle mobilne, w czym dodatkowo pomaga możliwość teleportacji. Uwielbiam gry, w których ruch jest bardzo ważny i właśnie to zapewnia mi Kemet.

Kolejnym aspektem, który mi się podoba jest sama walka. W bitwie będziemy zagrywać kartę, która określi naszą siłę, obronę oraz obrażenia jakie zadamy. Kartę zagrywamy zakrytą więc nie wiadomo co może zrobić nasz przeciwnik. Wiedząc, że i tak przegramy, warto zagrać kartę, która zada jak największe obrażenia. Dzięki temu łatwiej będzie nam później odzyskać stracony teren. Dodatkowo do walki możemy dograć karty boskiej interwencji, które potrafią wszystko zmienić. Najlepsze jest to, że nie musimy nawet informować o tym naszego rywala. Co pozwala nam blefować i psychicznie wpływać na jego plany. Lubię takie mind games w grach area control.

Jak widzicie walka jest prosta, ale jednak wymaga od nas sprawnego zarządzenia kartami i wybrania odpowiedniego momentu do ataku. Bo zagrane karty bitwy wrócą do nas dopiero jak zużyjemy je wszystkie.

Same zasady gry są bardzo proste i to też jest kolejnym atutem tej gry. Bo wytłumaczenie zasad zajmuję dosłownie kilka minut. Czego nie trzeba tłumaczyć innym graczom to fakt, że bije się głównie lidera. Szczególnie jak jest blisko wygranej. Fajne jest to, że to sami gracze równoważną wynik gry. Przynajmniej nie uświadczymy tu syndromu odskakującego lidera, którego nie możemy dogonić.

Liczba graczy i czas rozgrywki

Ostatnio już o tym wspominałem, ale wciąż jestem pod wrażeniem tego, jak dobrze Kemet działa w wariancie dwuosobowym. Rozgrywka zmienia się wtedy w intensywny pojedynek, w którym nieustannie walczymy o utrzymanie kluczowych pozycji. Pozostałe założenia gry pozostają bez zmian. Po prostu gramy na mniejszym obszarze. Sama metoda ograniczania mapy mogłaby być nieco wygodniejsza, ale wystarczy zasłonić nieaktywną część brzegu tackami na komponenty i problem z głowy.

Oczywiście im więcej graczy to tym ciekawiej, ale tak to jest w grach area control. Atak może nadejść z każdej strony i czuć większy stresik jak zostawimy mały oddział na naszych terenach. Po prostu nikt nie jest bezpieczny.

Co do czasu rozgrywki to zależy on w dużej mierze od samych graczy. Bo ty my dyktujemy tempo rozgrywki. Ci co lubią bić się częściej przyspieszą zakończenie gry. Wtedy powinniśmy zmieścić się w tych dwóch godzinach. Jednak jak już wspominałem to znacznie zależy od tego z kim gramy.

Jakość i komponenty

Pod względem komponentów jest całkiem nieźle. Jest insercik. Figurki potworów wyglądają groźnie. Planszetki bogów są grube, a kościane piramidki zastąpiono plastikowymi. Odświeżono też szatę graficzną gry. Jednak nadal przyczepiłbym się do wyglądu planszy. Wszystko wygląda dość starożytnie i nigdy nie będę fanem tych nieregularnych granic.

Podsumowanie

Pamiętam jakby to było wczoraj. Kiedy po raz pierwszy zagrałem w Kemeta bawiłem się wyśmienicie. Ciągle nawalaliśmy się, a ja podśmiewywałem się z piramid, które przypominały mi o tym, że muszę częściej grać w RPGi. Dziś Krew i Piach uświadomił mi o tym, że warto czasami odświeżać klasyki i fundować im lifting. Biorąc choćby pod uwagę świetną legendarną edycję Cyklad.

Dla mnie Kemet zawsze będzie taką luźną, a jednocześnie taktyczną grą area control, w której liczy się przede wszystkim walka. Starcia są błyskawiczne i pełne strategicznych decyzji, a wszystko to zasługa fenomenalnego systemu kart bitwy. To my decydujemy, czy priorytetem jest samo zwycięstwo, czy zadanie rywalowi jak największych strat.

Moim zdaniem to prawdziwa uczta dla graczy, którzy preferują agresywny styl grania i nie boją się upuścić trochę krwi na planszy.

Choć dla mnie największą zaletą tej gry jest pozyskiwanie asymetrycznych mocy oraz rekrutacja różnych mitycznych bestii. Dzięki temu każdy gracz będzie dowodził unikatową armią.

Ostateczny werdykt: Choć my się starzejemy, to ten Kemet szybko do piachu nie pójdzie!

Plusy

  • Budowanie asymetrii
  • Mityczne bestie
  • Ciągła walka
  • Karciana bitwa z masą opcji do wyboru
  • Proste zasady
  • Insert
  • Fajnie działa na dwóch graczy

Minusy

  • Nieregularne granice
  • Starożytna mapa

[Współprac reklamowa z Galakta]

Podobne Posty