Baza Shackleton

Czy można połączyć area kraterowanie się z euro punktami?

Na taką smaczną przekąskę zabiera nas Baza Shackleton. W tej grze będzie czekała nas rozbudowa księżycowych kraterków, zbieranie kolorowych astronautów, „czytelna szata graficzna” oraz mała walka w stylu area control. Jednak najciekawszą rzeczą jest rywalizacja o wpływy w 3 różnych korporacjach, które urozmaicą nam każdą rozgrywkę oraz zapewnią nam dodatkowe metody zdobywania punktów.

Jak wyglądało moje doświadczenie z Bazą Shackleton:

To powiem Wam, że początek nie należał do łatwych. Tu nie chodzi o to, że instrukcja jest jakoś źle napisana. Bo moim zdaniem wszystko dokładnie opisuje i ma masę ilustrowanych przykładów. Problemem jest to, że mimo iż mamy tylko 3 akcje to każda z nich delikatnie się zmienia pod wpływem tego jakiego koloru workera użyliśmy. To samo się tyczyło akcji korporacji biorąc pod uwagę, że każda z nich robiła coś innego.

Jednak ta szybka konsternacja odleciała w kosmiczną dal w kolejnych rozgrywkach.

Tłumaczenie zasad do Bazy Shackleton też przychodziło mi łatwiej. Po prostu mówiłem graczom, że robiąc akcje w kraterach dostajecie surowce, kasę lub zasoby danej korporacji. W akcji dowodzenia wydajecie to co zyskaliście z poprzedniej akcji. Natomiast odwiedziny Stacji Gateway to akcja pomocnicza, która pozwoli znaleźć mieszkańców do naszej bazy. Takie wprowadzenie graczy zdecydowanie pomagało szybciej wystartować.

Taką rzeczą, która komplikowała trochę nasze księżycowe doświadczenie były same korporacje. Każda z nich zapewniała nam dodatkową punktację, miała swoje zasoby, swoje projekty do zbudowania oraz mechanicznie wprowadzała coś unikatowego. Taki Artemis zapraszał turystów do zwiedzenia naszych baz oraz atrakcji jakie tam zbudowaliśmy. Selenium pozwalało zdobyć helium, które mogliśmy wydawać na punkty oraz inne bonusy. Evergreen Farms działał trochę jak Eco Line z Terraformacji Marsa.

Najlepszą z nich jest Sky Watch. Na początku gry kładziemy zakryty token na środku planszy. Na koniec gry odkryjemy go i sprawdzimy gdzie walnie asteroida niszcząca budynki w kraterach. W trakcie rozgrywki zwiększając wpływy w tej korporacji będziemy mogli sprawdzić gdzie nastąpi to uderzenie i będziemy mogli temu nawet zapobiec. Trochę zamieniało to rozgrywkę w taką pseudo kooperację. Bo gracze byli dość zmotywowani by zapobiec tej katastrofie.

Każda z tych frakcji mocno urozmaicała nasza rozgrywkę. Fajne jest też to, że te korporacje możemy dowolnie mixować ze sobą i ogólnie ich wybór wpywa na nasze akcje. Dzięki temu w każdej rozgrywce można było poczuć ten powiew świeżości.

Kolejnym aspektem, który podoba mi się w Bazie Shackleton jest area control. Bo będziemy walczyć o przewagi w sektorach oraz rzędach biorąc pod uwagę rozmiar postawionych budynków. Czuć tą rywalizację między graczami szczególnie jak w fazie utrzymania zbierzemy większość robotników z planszy zabierając ich innym graczom. Czasami odpowiednie postawienie jednego budynku potrafiło nieźle namieszać w kraterach księżyca. Wszystko działa tu prostu bardzo dobrze i jest nieźle przemyślane.

Rozbudowując się na planszy zwiększamy też liczbę surowców zdobywanych przez wszystkich graczy. Bo jak ktoś ustawia workera na kraterach to dostaje wszystkie zasoby w linii prostej od tego pracownika. Jednak jeżeli w danym sektorze nie mamy naszego budynku to musimy płacić innym graczom. Liczba kredytów jakie musimy zapłacić zależy od pola z jakiego korzystamy. Takich małych zależności jest dość sporo i fajnie to działa w tej bazie.

Czas rozgrywki i liczba graczy

Jak na taką grę czas grania jest bardzo znośny. Pierwsza rozgrywka we dwoje zajęła nam 2 godziny, a kolejny były o wiele szybsze. Na 4 graczy trzeba było liczyć tak 150 minut. Nadal nie jest to źle jak na taka grę.

Na więcej graczy rozgrywka też jest lepsza biorąc pod uwagę ten aspekt area control. Bo możemy się bardziej kontrować w ustawieniu budowli i zdobywaniu przewag. Choć na dwóch graczy gra też działa dobrze.

Czasami jednak można było poczuć ten downtime na 4 graczy jak każdy korzystał z akcji dowodzenia korporacji. Bo nagle trzeba było przeprowadzić 3 różne akcje, które potrafiły być dość rozbudowane.

Jakość i komponenty

Mój mały żarcik na początku z „czytelną szatą graficzną” odnosił się do tego, że plansza wygląda dość oszczędnie i mocno szarawo. Jednak akurat to jest na plus, bo to my dodajemy jej koloru umieszczając nasze struktury. Bardzo też podoba mi się jak gra jest spakowana. Wszystkie komponenty umieścimy w specjalnych zamykanych kartonikach i tak samo zrobimy elementami poszczególnych frakcji. Znacznie przyspiesza to czas potrzebny do przygotowania gry.

Podsumowanie

Na początku Baza Shackleton trochę zaskoczyła mnie progiem wejścia. Musiałem się nieźle przygotować do grania by to sprawnie wytłumaczyć innym graczom. Jednak im więcej już grałem to tym sprawniej mi szło wdrażanie innych astrograczy do rozbudowywania księżycowej infrastruktury.

Sama rozgrywka sprawnie miksuje worker placement z area controlowaniem terenów. Bardzo podoba mi się, że to niby tylko 3 akcje, a wszystko zależy od koloru pracownika jakiego użyjemy. Sam aspekt kontrolowania obszarów zapewnia wiele interakcji pomiędzy graczami coś co jest rzadko spotykane w euraskach.

Dla mnie taką kwintesencją Bazy Shackleton są różne kombinacje korporacji, które możemy dodać do naszej rozgrywki. Każda zapewnia coś innego podczas zasiedlania księżyca i bardzo dobrze działa z mechanizmami gry. Są takimi modułami, które możemy sobie swobodnie mieszać. Sprawia to też, że gra ma potencjał na kolejne dodatki, które bardzo chętnie bym zobaczył.

Ostateczny werdykt: Baza Shackleton to party mix najwyższej klasy.

Plusy

  • Area kraterowanie się
  • Niby 3 akcje, a wszystko zależy od koloru pracownika
  • Różne korporacje to 7 różnych modułów urozmaicających rozgrywkę
  • Im więcej graczy tym lepiej
  • Duże podpowiadajki

Minusy

  • Downtime przy 4 graczach podczas akcji korporacji

[Współpraca reklamowa z Galakta]

Podobne Posty