Railway Boom

Mówi się, że mężczyźni niezależnie od wieku zawsze przystają, by z zaciekawieniem spojrzeć na lecące samoloty czy helikoptery. Przyznam szczerze, że mam podobnie, tyle że z pociągami. Może nie jestem aż takim „Mikolem”, który fotografuje każdy przejeżdżający skład, ale bez wątpienia czuję pociąg do kolei. Zwłaszcza że z okna w pracy mogę codziennie obserwować pociągi towarowe. Jednak wróćmy na właściwe tory…


Zapraszam Was dzisiaj na recenzję gry Railway Boom, która powinna spodobać się każdemu miłośnikowi kolei.

Railway Boom jest to gra planszowa, w której będziemy rozbudowywać naszą sieć połączeń kolejowych na japońskiej ziemi.

Taką charakterystyczną cechą tej gry jest to, że będziemy się w niej licytować praktycznie o wszystko. Można by nawet powiedzieć, że jest to gra licytacyjna z doklejonym motywem pociągów. Bo praktycznie w każdej fazie gry czeka na nas walka o to by zrobić akcje szybciej niż inni gracze.

Mechanika licytacji kiedyś przeszkadzała mi w grach, ale jak zagrałem w Legendarne Cyklady to szybko zmieniłem zdanie i doceniłem takie targowe zagrywki. Bo jednak jest sporo emocji w tym szacowaniu o ile mogą przebić nas nasi rywale. Szczególnie, że wiemy ile mają dostępnych zasobów.

Kolejną cechą tej licytacji jest to, że będziemy się licytować tym zasobem, za który później będziemy musieli zapłacić za dane rzeczy. Nie możemy grać na pałę i trzeba sobie to wszystko dokładnie obliczyć czy będzie nas stać na zakupy. To właśnie chyba jest najlepsze w Railway Boom.

To kiedy wiecie już o licytacji to opowiem Wam co jeszcze będziemy robić w Railway Boom.

W 1 fazie wybierzemy nową kolej oraz nowe wagony do naszego torowego imperium. Będziemy miało to skutek w kolejnych fazach gry więc nie zatrzymuje się tutaj zbyt długo.

Jadąc dalej to później przejdziemy do ustalenia gdzie będziemy mogli rozbudowywać nasze linie. To jest jedna z ważniejszych licytacji dostępnych w grze. Bo wpłynie ona na nasz dochód, dostępne surowce do przewozu oraz na to jak bardzo będziemy mogli zakolejkować całą mapę.

Przy okazji jak odpowiednio ustawimy pociągi na mapie to może uda nam się spełnić jedną z dostępnych misji. Jednak za bardzo nie liczyłbym na to. Bo we wszystkich grach rzadko komu się to udawało. Nagroda też nie jest jakaś zachwycająca. Bardziej traktuje to jako taki przypadkowy bonus punktów.

Po tej fazie przejdziemy do zakupu nowych technologii. Mogą to być jednorazowe bonusy, pasywne zdolności wpływające głównie na stawianie kolei oraz umiejętności, których będziemy mogli użyć raz na rundę. Warto szybko zainwestować w te technologie co dają dochód, bo zdecydowanie przyda się to w kolejnych rundach gry.

To właśnie w kolejnej fazie zainkasujemy nasz dochód. Szybko się też okaże, że jak za bardzo szarżowaliśmy z licytacją to może nam zabraknąć surowców. Bo zastrzyk surowców podczas dochodu nie jest jakiś zachwycający. Jest to gra z takich gdzie trzeba uważać ile się wydaje. Tak jak to bywa w życiu przy zakupie kolejnych wspieraczek.

Następnie przejdziemy do najlepszego aspektu Railway Boom(kolejnego). Będziemy łączyć pociągi z wagonami, aby zdobyć zasoby i różnorodne bonusy. Po kolei będziemy rozpatrywać każdy skład od lewej do prawej strony zbierając benefity z tych połączeń. Najlepsze jest to, że mamy całkowitą swobodę z tworzenia tych układów. Tylko musimy pamiętać by starczyło nam węgla na dalszą jazdę.

W ostatniej fazie będziemy licytować mnożniki punktów, które zależą od kart punktacji dostępnych w danej rundzie.

Później powtórzymy to jeszcze 3 razy i przejdziemy do finalnego podliczania punktów.

Czas rozgrywki i liczba graczy

Na dwóch graczy rozgrywka powinna zająć nam tak 90 minut. Jak już człowiek ogarnia zasady to będziemy szybciutko przechodzić przez te fazy. Tym bardziej, że niektóre z nich można rozpatrywać jednocześnie.

Im więcej graczy to tym więcej czasu poświęcimy na jeżdżenie przez te etapy. Jednak licytacja też staje się ciekawsza i bardziej emocjonująca. Bo powiedzmy sobie szczerze, że nawet jak na dwóch graczy dobrze się gra to nie mamy takiego ciągłego przebijania się o to by być na czele stawki. Lepiej jak jest więcej kolejarzy.

Grafika i Komponenty

Za grafikę w Railway Boom odpowiedzialny jest Ian O’Toole i ta wiadomość wystarczyła mi bym zainteresował się tym tytułem. Szczególnie, że kocham Voidfalla. Zrobił on tam świetną robotę i tutaj też czuć jego sztukę. Ikony są bardzo intuicyjne, a graficznie mega mi siedzi jego styl. Co do wyglądu planszy to musiałem się trochę przyzwyczaić do tych kolorków i do szukania poszczególnych miast. Dobrze, że są przynajmniej zaznaczone na kartach lokacji.

Podsumowanie

Jakby kiedyś ktoś mi powiedział, że chętnie zagram w grę z licytacją to bym go wyśmiał. Obok trick takingu była to chyba to moja najbardziej znienawidzona mechanika dostępna w grach planszowych. Jednak podobnie jak z musztardą w prawdziwym życiu trzeba było dojrzeć do tego smaku.

Railway Boom spodobał mi się od pierwszego zrobienia „ciu ciu”. Gra symuluje rozbudowę kolejowego imperium, doprawiając całość emocjonującą licytacją. Wszystkie fazy rozgrywki świetnie się ze sobą spinają, a jeśli odpowiednio połączymy elementy w fazie uruchomienia kolei, to można czuć ogromną satysfakcję ze zdobytych bonusów.

Ostateczny werdykt: Mam ogromny pociąg do Railway Boom

Plusy

  • Ciągła licytacja
  • Azjatycki Klimat
  • Łączenie składów
  • Pociągi i więcej pociągów
  • Grafiki Ian Toola

Minusy

  • Czasami ciężko znaleźć miasto na mapie
  • Lepsza na więcej graczy

Podobne Posty