Warhammer Underworlds Embergard
Czy można połączyć bitewniaka z planszówką?
Takim właśnie tworem jest Warhammer Underworlds. To szybki skirmish, w którym walczymy małą bandą wojowników starając się zdobyć jak najwięcej punktów chwały. Punkty dostajemy za zabicie wrogich wojowników oraz za realizację kart celów.

Walka odbywa się na mapie złożonej z hexów po których będziemy się poruszać. Nie trzeba typowo jak to w bitewniakach odmierzać cali i sprawdzać czy jakaś część ciała przeciwnika wystaje zza osłony by go zaatakować. Wszystko zostało tu podane w bardzo uproszczonej formie tak byśmy jak najszybciej mogli przejść do naszych niecnych zagrywek.
Kości plus karty
Mechanicznie gra łączy kościane losowe rzuty kośćmi plus zagrywanie kart. Zarówno karty jak i kości łączą się ze sobą oraz wzajemnie wpływają na siebie.
Kości wykorzystujemy zarówno do ataku, jak i do obrony. Aby trafić przeciwnika, musimy wyrzucić więcej sukcesów niż on. Wynik, którego potrzebujemy, zależy od statystyk naszych wojowników oraz od sytuacji na polu bitwy np. tego, czy flankujemy lub otaczamy wroga. Podobnie system ten działa w przypadku defensywy.

Krytyki na kościach mogą powodować coś ekstra, ale to zależy od zdolności wojowników jak i od tego kto wyrzucił ich więcej.
Karty dzielą się na dwa rodzaje. Mamy cele, których warunki możemy spełnić by zdobyć punkty chwały. Są też jeszcze karty sztuczek oraz upgrejdów. Karty sztuczek pozwolą nam rzucać potężne czary, pingować wrogów, przesuwać ich, wpływać na rezultaty na kościach oraz robić różne inne ciekawe zagrania. Uprejdy wzmocnią naszych wojów zwiększając im poziom zdrowia, dodając dodatkowe kości lub nawet specjalne możliwości aktywacji.

Najważniejsze, że zarówno kartami jak i kośćmi możemy manipulować na kilka sposobów. Bo dzięki różnym zagraniom możemy kości rerollować, a karty wymieniać na inne. Bo to nie jest taka gra gdzie ślepo nawalamy się kośćmi licząc na pozytywne rezultaty. Nasze starcia urozmaicają karty celów z wybranej talii, którą chcemy zagrać. One dyktują jak powinniśmy grać i jak odpowiednio ustawiać się naszymi wojownikami.

Same akcje też są bardzo proste, bo z reguły będziemy robili, ruch, atak lub szarżę, która jest połączeniem ruchu i ataku.
Jak widzicie jest to gra prosta mechanicznie, ale oto właśnie w tym chodzi. To prawie takie piwo i precle, ale okraszone Warhammerowym posmakiem.

Jak nie przepaść w tym morzu plastiku?
Na początku rozgrywki każdy z graczy wybierze swoją bandę wojowników. Z reguły składa się ona z 3 do 5 modeli więc jak widzicie nie spotkamy tony plastiku na stole. Obecnie jest prawie 70 różnych band, z których każda ma swoje specjalne zdolności oraz mechaniki. Wybór jest dosłownie ogromny i nawet jeżeli nie mamy jakiś starszych modeli to możemy liczyć, że Games Workshop przedrukuje je w tej nowej edycji.

Każda banda posiada też swój własny Warscroll. Zapewnia on nam potężne jednorazowe zdolności oraz pasywne, które wpływają na nasze akcje.
W tym pudełku mamy dostępnych:
Diesel punkowe szczury potocznie zwane Zikkit’s Tunnelpack. Jest to grupa 5 skavenów lubiących maski przeciwgazowe, wybuchy, koła śmierci oraz radość z tego, że giną ich kompanii. Na szczególną uwagę zasługuje Rittak, który jeździ pojazdem Generała Grieviousa i bije bardzo mocno ze swojego wiertła. Nie mogę też zapomnieć o Tik Tiku, który powoduje wybuchy śmiechu jak nie wejdzie mu rzut na bombę.

Emberwatch to typowe opancerzone stormcasty, które biją mocniej z bliska, ale posiadają też atak dystansowy. Trochę tacy Farstridersi z pierwszej edycji. Choć nie mają papugi to brak tego zwierzaka zastępują teleportacją i łatwym sposobem na zainspirowanie się. Bardzo beginner’s friendly.
Do swojej bandy dołożymy jedną z talii jeżeli gramy w trybie rivals. W podstawowym pudełku mamy 4 decki do wyboru. Każda z nich ma swój motyw przewodni, inne cele, poziom skomplikowania oraz mechaniki.

Emberstone Sentinels. Trzymaj treasure tokeny, zrzucaj innych fighterów z nich i w ogóle stój i się nie ruszaj.
Countdown to Cataclysm. Dostawaj bonusy za martwych kamratów i za puste treasure tokeny. Dobry deck dla umierających szczurów.
Blazing Assault. Agresywna talia, która polega głównie na atakowaniu.
Pillage and Plunder. Flipuj żetony skarbów i zapamiętaj ile razy to zrobiłeś. Przecież musi być jakiś counter do tego, a nie?

Jeżeli chcemy sobie zagrać w formacie Nemesis to mieszamy dwie dowolne talię i staramy się zachować balans w celach i surgach zgodnie z wytyczonymi zasadami. Obecnie mamy 11 różnych talii do wyboru.

Jak widzicie kombinacji jest dość sporo i to jest właśnie to coś co kocham w Warhammer Underworlds. Bo mogę sobie grać za każdym razem inaczej. Mam ochotę pograć Orkami z dużymi toporami, którzy szarżują do przodu i biją co popadnie proszę bardzo. Jeżeli będę chciał to zmienię im talię i zabawię się w trzymanie skarbów grając bardziej zachowawczo. To jest największą zaletą tej Warhammerowej gry.

Grafika oraz komponenty
Figurki Warhammer Underworlds są jednymi z lepszych dostępnych w ofercie Games Workshop. Modele są przepiękne, pełne detali oraz wyjątkowych dynamicznych poz. Karty w tej nowej edycji zawierają ilustracje ze stocku i nie mają unikatowych artów. Może trochę straciło to uroku, ale najważniejsze, że nie przeszkadza to w rozgrywce.

Czas rozgrywki
Rozgrywka jest bardzo szybka bo pojedynek to 3 rundy, a każda z nich składa się tylko 4 aktywacji. Nasze starcia z reguły zamykają się w ciągu 30-40 minut takiego luźnego grania więc jest to idealna gra po obiadku gdzie możemy sobie zagrać kilka razy pod rząd.
Podsumowanie
Warhammer Underworlds jest idealne dla tych co lubię szybkie pojedynki po obiadku, w których rzuca się kośćmi, zagrywa się karty i po prostu dobrze się bawi. Starcia są dynamiczne, akcje dostępne w grze bardzo proste, a wszystko urozmaicają nam różne bandy do wyboru. To właśnie ta mnogość kombinacji jakie mogę stworzyć przyciągnęła mnie mnie z powrotem do tej gry.
Niestety prowadzi to też do jednego z jej minusów. Warhammer Underworlds mocno wciąga i nawet jak posiadam już kilka talii oraz 30 parę band to boję się, że nadal będę kupował nowe…
Oczywiście takim kolejnym minusem jest to, że jak masz pecha w kościach to obojętnie co byś zrobił to i tak dostaniesz wpiernicz. Dlatego trzeba trochę nastawić się na odrobinę losowości i to, że bóg kości nie zawsze będzie po naszej stronie.
Ostateczny werdykt: Warhammer Underworlds to dla mnie nieustanny pojedynek pomiędzy pasją do zbieractwa a zawartością portfela. Jak myślicie, kto wygrywa to starcie?
Plusy
- Proste akcje
- Dynamiczne starcia
- Szybka rozgrywka
- Połączenie Kart z Kośćmi
- Różnorodne bandy
- Ogromna liczba kombinacji do stworzenia
- Rewelacyjne figurki
Minusy
- Ach ta losowość
- Brak Insertu
