Primal The Awakening Mount Havoc Expansion
Primal the Awakening nadal jest idealną grą dla mnie. Bo gra kupiła mnie fantastycznym systemem zagrywania kart, robieniem setki combosów, craftowaniem ekwipunku, rozwijaniem naszej postaci, wciągającą kampanią, a co najważniejsza radochą z bicia ogromnych monstrów.

Dlatego bez chwili zastanowienia sięgnąłem po dodatek Primal The Awakening Mount Havoc Expansion. Wprowadza on kilka ciekawych urozmaiceń do prowadzenia naszej kampanii oraz co najważniejsze nowe postacie.
Nowe bohaterki wyrównują równouprawnienie w biciu gadów

Karah włada dwoma ogromnymi ostrzami. Jest bardzo mobilną postacią, która może przeskakiwać bestię i dodatkowo przemieszczać się. Jednak jej główną zaletą jest combowanie ataków. Wiele kart pozwala jest przedłużać combosy oraz umożliwia zagrywanie kart za darmo. Jest po prostu świetna i bardzo lubią nią grać.

Heleren wymaga za troszkę dłuższego ogrania. Jest to postać skupiająca się na kontroli zachowania bestii oraz dobieraniu kart. W tym celu strzela swoją ogromną spluwą wydając naboje na wzmocnienie swoich akcji. To bardziej taki support, który pomaga innym graczom.

Obydwie postacie wnoszą coś takiego ciekawego do rozgrywki i bardzo dobrze sprawdzają się na polu bitwy. Wiadomo im więcej dostępnych bohaterów tym lepiej.
Mini kampania
Najważniejszą cechą tego dodatku jest opcja rozegrania całej kampanii, w krótszej i bardziej zwięzłej formie. Bo możemy wszystko zakończyć w ciągu 3 rozdziałów. Czyli trzech walk, po których powiemy sobie dobra robota i fajnie było.

Rozgrywkę zaczniemy już ekwipunkiem pierwszego poziomu. Pokonując kolejne potwory odblokujemy nową zawartość, która zwiększy naszą pulę dostępnych kart, ekwipunku oraz miksturek. Nie będzie trzeba zbierać składników do craftowania. Wszystko dostaniemy za darmo po wygranej walce.

Ta uproszczona forma prowadzenia kampanii bardzo spodobała mi się. Bo lubię gry kampanijne, ale nie zawsze ma się czas na ogrywanie 15 scenariuszów pod rząd. Szczególnie w przypadku Primal the Awakening gdzie długa przerwa sprawiła, że musiałem sobie przypomnieć te wszystkie zasady i mikro reguły. Dlatego z radością rozegrałem sobie 2 mini kampanię z różnym składem drużynowym tak by sprawdzić wszystkie dostępne opcje.

Za drugim razem to nawet sam sobie wybierałem potwory. Bo normalnie losujemy je z puli dostępnych kart, ale jako, że figurki były pomalowane to chciałem z tego skorzystać. W sumie to nawet wszystkie bestie powinny być w tej puli kart. Nie ma co się ograniczać.

Podsumowanie
Primal The Awakening Mount Havoc Expansion to rewelacyjny dodatek do mojej ulubionej gry. Nie dość, że wprowadza dwie nowe postacie z unikatowymi mechanikami, to daje jeszcze możliwość rozegrania mini-kampanii. Taka forma rozgrywki jest dla mnie idealna, bo dzięki płynnemu przechodzeniu między etapami i odblokowywaniu nowej zawartości, mogę zamknąć całą historię podczas jednego dłuższego posiedzenia. Ten system progresji po prostu daje mi największą frajdę i najmocniej motywuje do dalszej polowania.
Ostateczny werdykt: Primal: The Awakening Mount Havoc Expansion to więcej plastiku, więcej kart i więcej radochy z bicia ogromnych monstrów.
