Black Rose Wars Duel Kami
Nie rozumiem dlaczego wychodzą kolejne wersje duel znanych i lubianych gier. Nie mogli by po prostu nazwać ich jakoś inaczej czy może jadą na podstawie już znanej marki?
Jednak nie będziemy o tym dzisiaj gadać, bo zapraszam Was na recenzję Black Rose Wars DUEL Kami. Jest to mniejsza wersja dużej róży skrojona bezpośrednio na dwóch graczy.

Co będziemy tu robić?
Naszym zadaniem nadal jest pojedynkowanie się o tytuł arcymistrza loży. Tym razem jednak zrobimy to w azjatyckim stylu. Do tego wszystkiego dodamy kungu fu fighting i wszystko powinno być as fast as lighting.
Dla tych co nie znają Black Rose Wars to od razu powiem idźcie zagrać. Nie zastanawiajcie się, bo musicie sami przeżyć te emocje z ciskaniem w siebie fireballi oraz innych niemiłych sztuczek.

Schemat rozgrywki
Jakby co tura to runda więc w tej grze nadal obowiązuje inna nomenklatura, którą normalnie byśmy używali.
Jednak pomijając tą dygresję tym razem będziemy mieli tylko 4 tury na osiągniecie naszego celu.
Na początku tury rozpatrzymy wydarzenie, które wpłynie na sytuację na planszy. W porównaniu do dużych różyczek będziemy wiedzieli co nas może spotkać w każdej turze więc możemy sobie zaplanować jak się odpowiednio ustawić.

Następnie przejdziemy do fazy badań gdzie pozyskamy nowe czary. Tym razem jednak mamy do wyboru tylko jedną szkołę magii. Nie liczmy na jakiś zaawansowany deck building.
Ta nowa szkoła Shugendo polega na przyzywaniu ekwipunku, który wzmocni nasze fizyczne akcje. Dzięki tej szkole magii dostaniemy też lepszy przemiał kart w naszej talii. Różnica jest ogromna i łatwiej będziemy nam przez to np. pozyskać zakazane czary, które są bardzo mocne.

Podsumowując ją powiem, że jest po prostu wyborna. Nasze pięści zamienią się w śmiercionośne bronie, które będą mogły razić wrogów na odległość. Poczujemy się jakbyśmy byli mnichem w grach RPG albo tak jakbyśmy byli w azjatyckim filmie gdzie wszyscy latają i biją się w zwolnionym tempie. Idealna dla miłośników kina kopanego.
Dostajemy też jeszcze do wyboru dwóch nowych magów.
Abe No Seimei wygląda trochę jak taki urzędnik z Netflixowego Kingdom. Jego wachlarz umiejętności skupia się na żetonach stabilności. Szczególnie fajny jego jego czar, który nie pozwala na zamianę kostek w pomieszczeniach.

En No Gyoja korzysta z kart ekwipunku i dzięki nim potrafi zamienić się w prawdziwą maszynę do zabijania. Po wyglądzie można stwierdzić, że to typowy sensei, który będzie chciał ci sprzedać Technikę Pięciu Punktów Dłoni Eksplodującego Serca, a później ewentualnie zaprosi cię na szybką ziołową herbatkę.
Następnie przejdziemy do fazy programowania czarów. Nadal będziemy zagrywać zakryte czary i wybierać, którą stroną chcemy je ustawić. Czyli standard z Black Rose Wars.

Nadal też będziemy aktywować pomieszczenia, niszczyć je i chodzić po nich szukając sposobów by się bić. W tym przemieszczaniu pomogą nam teleporty, które połączą ze sobą dwa pokoje. Niestety nie będzie już możliwości chowania się. Można zostać zaatakowanym dosłownie zewsząd. Co ciekawe możemy też je dołożyć do dużej wersji tej gry.
Dużą zmianą są za to dostępne zadania. Coś na co zawsze narzekałem podczas moich rozgrywek. Bo dobieraliśmy je w losowy sposób i niestety wielokrotnie się tak zdarzało, że nie mogliśmy ich zrealizować, bo np. poszliśmy w inną szkołę magii niż otrzymaliśmy zadanie.

W Duel Kami dostajemy wspólne zadania dla wszystkich graczy. Punkty za nie dostanie osoba, która jako pierwsza je zrealizuje. Od samego początku wiemy na czym się powinniśmy skupić. Zadania też są dostosowane pod tą nową szkołę magii co z jednej strony jest plusem, ale z drugiej strony nie możemy zastosować ich w dużym Black Rose Wars. Moim zdaniem to zmiana na lepsze i chciałbym by takie rozwiązanie zawitało do większej wersji.
Niestety w DUELu nie dostajemy chowańców do aktywacji. Nie będą nam latały pod nogami małe chochliki i nie będziemy się potykać o bezużyteczne totemy. Trochę szkoda, ale w zamian dostajemy kogoś innego.

Bo do naszych zmagań dołączy nowy Avatar Czarnej Róży Mononke. Jest to demoniczny samuraj, który może siać zamęt oraz ferment w naszych planach. Możemy traktować go jak takiego gracza numer 3. Bo też będziemy mogli go bić, a on będzie mógł nam oddać obrażenia. Możemy też ustawić sobie jego poziom trudności gdybyśmy chcieli większy challenge. Nawet drugi poziom może dać nam nieźle w kość. Gra z nim jest o wiele lepsza. Zdecydowanie bardziej chaotyczna, ale w tym dobrym sensie.

Pod względem komponentów jest wyśmienicie Plansza ma liczne wycięcia na nasze kostki. Są miejsca na karty by były ładnie ułożone. Figurki mają masę detali. Choć większy prym wiedzie tu figurka naszego Avatara. Szkoda, że ci pozostali magowie nie zostali zrobienie w takim epickim stylu jak Mononke.
Podsumowanie
Rozgrywka w Black Rose Wars Duel Kami polega na tym samym co w dużej róży. Jednak bardzo podobają mi się te małe zmiany, która wprowadza ta wersja. Rozgrywka jest szybsza. Zadania są łatwiejsze do zrealizowania. Nowa szkoła magii kopię rywali, a ekwipunek zamienia nasze kończyny w broń masowego „pięścienia”.
Ostateczny werdykt: Wszystko to samo co kocham w Black Rose Wars tylko, że w azjatyckim klimacie i w mniejszym formacie.
Plusy
- Interesująca szkoła magii
- Coś dla miłośników Sztuk Walki
- Dwóch nowych magów
- Avatar urozmaicający nasze starcia
- Szybsza rozgrywka
- Teleporty
Minusy
- Szkoda, że tylko 1 szkoła magii
- Ograniczony deck building
[Współpraca reklamowa z Czacha Games]
